Archiwa tagu: Pingerowy Klub Książki

John Green – „Papierowe miasta”

„Nastoletni Quentin Jacobsen spędza czas na adorowaniu z oddali żądnej przygód, zachwycającej Margo Roth Spiegelman. Więc kiedy pewnej nocy niegrzeczna Margo uchyla okno i, zakamuflowana jak ninja, wkracza na powrót w jego życie, wzywając go do udziału w tajemniczej i misternie zaplanowanej przez siebie kampanii odwetowej, Quentin oczywiście podąża za dziewczyną. Gdy ich całonocna wyprawa dobiega końca i nastaje nowy dzień, Quentin przychodzi do szkoły i dowiaduje się, że zagadkowa Margo w tajemniczych okolicznościach zniknęła. Chłopak wkrótce odkrywa, że Margo zostawiła pewne wskazówki i że zostawiła je dla niego. Podążając jej urywanym śladem, w miarę zbliżania się do celu Q odkrywa zupełnie inną Margo, niż ta, którą kochał i znał dotychczas.”

 

031716_1049_johngreenpa1 Mocno oderwana od rzeczywistości powiastka dla młodzieży. Podobała mi się jeszcze mniej, niż „Szukając Alaski”, a „Gwiazd naszych wina” to przy tym prawidzwe arcydzieło.

Nie wiem, czy winą mojego odbioru jest to, że nie jestem już nastolatką i po prostu nie jestem targetem.. Ale nie podobają mi się powieści okręcone wokół rozkapryszonej i egoistycznej pannicy, która sama dobrze nie umie wytłumaczyć, o co jej chodzi i dlaczego ucieka. I oczywiście znajdziemy też zakochanego w niej chłopca, którego rodziców wcale nie dziwi to, że rzuca się w pościg za koleżanką i przemierza kraj autem razem z przyjaciółmi.

Trochę bronią się bohaterowie drugoplanowi, czyli przyjaciele Margo i Quentina, bo są wyraziści i zabawni.

Książka jednak dłuży się, dialogi wydają się banalne, a końcówka na siłę próbuje być głęboka i sensowna. Panie Green, muszę ja od pana odpocząć..

***

Książka przeczytana w ramach Książki Miesiąca na Pingerowym Klubie Książki.

 

Katarzyna Puzyńska – „Motylek”

W mroźny zimowy poranek na skraju mazurskiej wsi zostaje znalezione ciało zakonnicy. Początkowo wydaje się, że kobietę potrącił samochód. Szybko okazuje się jednak, że ktoś ją zabił i potem upozorował wypadek. Kilka dni później ginie kolejna osoba. Ofiary nie wydają się być ze sobą w żaden sposób związane.

Zaczyna się wyścig z czasem. Policja musi odnaleźć mordercę, zanim zginą następne kobiety.
Śledztwo ujawnia tajemnice mrocznej przeszłości zakonnicy, przy okazji odkrywając też mniejsze lub większe przewiny mieszkańców sielskiej – tylko na pozór – miejscowości.

226658-352x500

Jeszcze do niedawna nazwisko autorki nic mi nie mówiło, ot, kolejna polska autorka, do przeczytania „kiedyś tam”. Niezawodna Lolanta zaproponowała jeden z jej tytułów na listę Pingerowego Klubu Książki i to był strzał w dziesiątkę! Uwielbiam takie kryminały, a w trakcie czytania przewijały mi się głównie dwie myśli – „To jest polskie!” i „To naprawdę nie jest Jo Nesbo?”.

Choć przyznam, że początkowe rozdziały były tak bardzo typowe – rozwiedziona kobieta wyjeżdża do małego miasta, gdzie znajduje miłość/wplątuje się w kłopoty/jest uczestnikiem jakiejś grubszej sprawy. Tutaj mamy do czynienia z martwą zakonnicą, a tajemnicę jej śmierci próbuje rozwiązać czterech specyficznych policjantów z miejscowego posterunku. Wszystko wskazuje również na to, że w sprawę zamieszana jest bardzo bogata rodzina, w której każdy ma coś za uszami.

Książka przeplatana jest „flashbackami” z przeszłości, gdzie poznajemy historię tytułowego „Motylka” i coraz lepiej rozumiemy, co nim kierowało i jaki związek z zabójstwem zakonnicy miał syn lekarza. Nabiera tempa w momencie drugiego zabójstwa, którego trochę można się spodziewać, tak irytująca postać aż prosiła się o usunięcie.

Do tego wszystkiego Weronika i jej dworek, który wymaga renowacji, koń Lancelot.

Wypieki pani Podgórskiej, która trochę matkowała posterunkowym i wprowadzała rodzinną atmosferę.

Komisarz Klementyna Kopp, o której nie mogę nie wspomnieć! Jej „Ok, spoko, ale!” doprowadzało mnie do szału, choć była jedną z najbardziej wyrazistych postaci.

Każdy rozdział zostawiał za sobą pewien suspens, wątpliwość i pod osobę mordercy mogłam dopasować praktycznie każdego bohatera książki. Do końca nie rozszyfrowałam kto zabił, więc duży plus dla pani Puzyńskiej, a ja z pewnością nadrobię jej serię.

Moja ocena: 8/10

***

Książka przeczytana w ramach Książki miesiąca na Pingerowym Klubie Książki.