Archiwa tagu: Monika Szwaja

Monika Szwaja – „Gosposia prawie do wszystkiego”

Świat otwiera przed nami nieograniczone możliwości – do takiego wniosku dochodzi bohaterka książki i ma rację. Aby jednak z nich skorzystać, trzeba być otwartym na ten świat, nie bać się zmian ani wyzwań, nie zasklepiać w utartych zwyczajach i poglądach. Trzeba iść do ludzi, nie zastanawiając się, co nam to da i czy aby ktoś nie zrobi nam krzywdy. No risk, no fun! Czy prawie-doktorantka, literaturoznawczyni, może z własnej woli zostać gosposią pracującą „po domach”? I to nie w Ameryce, ale u nas, w Polsce? Czy można mieć radość z pracy? Czy można pokochać kogoś o pięćdziesiąt lat starszego od siebie? Albo o pięćdziesiąt lat młodszego? Czy trzeba tkwić w związku z osobą, która uczyniła nam krzywdę? Zakres naszej wolności jest szerszy niż czasami chcemy to przyznać.

352x500 Od dłuższego czasu książki tej autorki przewijały mi się na półkach biblioteki, ale zawsze jej lekturę zostawiałam na potem. Jakiś czas temu nieoceniona Lolanta poleciła mi kilka jej tytułów i stwierdziłam, że oto przyszedł jej czas.

Maria, żona swojego męża, gosposia we własnym domu, niedoszła doktorantka, więc inteligentna i oczytana babka, chce wrócić na uniwersytet i postawić na siebie. I wtedy jej czarujący mąż rzucą nią na podłogę, demonstrując swoją siłę i męskość, a ona uderza głową w kolumnę i trafia do szpitala. Kiedy mąż opowiada w szpitalu, że to wynik nadużywania przez nią alkoholu , postanawia go zostawić. Szuka schronienia u swojej jeszcze-teściowej, która poczyniła niedawno te same kroki, a ta podsuwa jej pomysł wyjazdu do Szczecina, gdzie nasza bohaterka, Maria, może zamieszkać u urokliwej Lilii. Tam odnajduje radość życia, pomysł na siebie, prawdziwych przyjaciół, a nawet miłość.

Lekka, pokrzepiająca lektura. Momentami nieco naiwna, ale o to w takich powieściach chodzi!

Reklamy