Archiwa kategorii: Literatura faktu

Krystyna Chiger, Daniel Paisner – „Dziewczynka w zielonym sweterku”

Zielony sweterek istnieje do dziś. Jest eksponatem w waszyngtońskim Muzeum Holocaustu.
Prawdziwa historia Krystyny Chiger – żydowskiej dziewczynki, której życie w czasie wojny ocalił Leopold Socha – polski kanalarz ze Lwowa. Przez 14 miesięcy pomagał i dawał schronienie ukrywającej się w kanałach grupie uciekinierów z getta. To, co wydawało się okazją do zarobku, stało się jednak heroiczną walką o życie ludzkie…

Tytułowa dziewczynka to ośmioletnia Krysia, która opowiada o pobycie w lwowskim getcie i codzienności w cuchnących kanałach. Jej historia jest pełna kontrastów – między przedwojennym, luksusowym życiem rodziny Chigerów a miesiącami spędzonymi w ciemności, brudzie i wilgoci. Ta książka jest zadziwiającym i budzącym nadzieję dowodem siły ludzkiego charakteru. Jest w niej wszystko: strach, rozpacz, miłość, modlitwa, zdrada, nadzieja, intymność…

352x500

Sądziłam, że czeka mnie ciężka lektura – mimo ważnych tematów nie przepadam za książkami o tematyce wojennej albo osadzonej w tych czasach, bo przeważnie ciężko mi się ją czyta, a i potrzebny jest na takie lektury czas i skupienie. Zaskoczyło mnie to, że jest tak dobrze napisana (zredagowana?), podzielona rozdziałami sprawiała, że szybciej się ją czytało, nie przynudzała (pardon!) detalami, skupiła się na historii „Dziewczynki w zielonym sweterku”.

A dziewczynką tą jest Krysia Chiger, Żydówka z Lwowa, która wraz z rodziną trafia do getta, a później na Leopolda Sochę, drobnego złodziejaszka, którego nawróciła dobra żona i córka, a który pomaga im zejść do kanałów i tam przeżyć. Poldek, jak nazywali go „kanalarze”, widział w nich szybki zarobek, ponieważ płacili mu za możliwość schronienia, za pomoc i za jedzenie, które codziennie dostarczał wraz z innymi, którzy skłonni byli przez czternaście miesięcy ukrywać prawdę i podporządkować swoje życie do rytmu dnia (a raczej nieustającej nocy) osób ukrywających się w kanałach.

Znamienne jest to, że rodzina Chigerów cierpi za swoje pochodzenie, a nie jest zbytnio religijna.. Skupiają się raczej na tradycji, kulturze, ale nie na modlitwach. Kiedy przestaje obowiązywać pakt o nieagresji to właśnie ich pochodzenie i wyznanie sprawi, że będą musieli walczyć o przetrwanie.

Jak silna jest wola walki? Ta lektura świetnie to pokazuje. Boli w pewnych momentach, skłania do refleksji. Ukazuje też jak musiała żyć ze sobą grupa ludzi, którzy w normalnych warunkach nawet by się ze sobą nie zetknęli, nie minęli na ulicy. Do czego popycha ich wola walki, zaszczucie, wszechobecny brud, smród, szczury i strach o własne życie.

Właśnie pojmowałam, że w naszym życiu nie ma miejsca na łzy. Później, kiedy ukrywaliśmy się w kanałach, blisko ulicy, na której bawiły się dzieci, nie mogłam płakać, bo zdradziłabym naszą obecność. Ale tutaj, widząc, jak moją kuzynkę i moją babcię zabierają na pewną śmierć, miałam oczy przepełnione łzami. Rodzice starali się być tacy dzielni, tacy silni. Byli tak skupieni na staraniach o przetrwanie naszej czwórki, że zbyt głęboki żal po tych, których straciliśmy, mógłby ich oderwać od celu . Nie musieli mi o tym mówić. Wszyscy byli bardzo smutni, myśląc, co spotkało Inkę i babcię, myśląc, co mogło się z nimi dziać potem, ale tylko tyle miejsca na smutek mogło być w nas. Usunęliśmy smutek z naszych umysłów. Nie dlatego, że nie kochaliśmy naszych bliskich, czy nie troszczyliśmy się o pamięć o nich. Nie z powodu braku szacunku albo obojętności. Nie – ponieważ nie było już więcej miejsca na łzy. Nie można było jawnie okazywać smutku. Nie w getcie, już nie. Dlaczego? Ponieważ każda osoba wokół przeżywała własny smutek. Wszyscy byliśmy świadkami, jak nasi bliscy, nasi przyjaciele byli zabierani na rzeź. Mogliśmy być pogrążeni w rozpaczy, ale w tym samym czasie mieliśmy nadzieję, że nie będziemy następnymi.

Dziwny dysonans odczuwałam czytając tę książkę – był upał, ja na czwartym piętrze, blisko słońca, kiedy oni tam na dole, w lwowskich kanałach walczyli o życie. Wrażenie zrobiło na mnie również to, że działo się to w Lwowie – tam mieszkała moja babcia w czasie wojny. Może chodziła po tych samych ulicach? Może stawiała kroki na włazie do kanału? Nigdy się tego nie dowiem.

Potrzebna lektura, tym bardziej wstrząsająca, że prawdziwa, a jej bohaterką jest siedmioletnie dziecko, które musiało przedwcześnie dojrzeć i stawić czoła życiu, opiekować się młodszym bratem, nieustannie kontrolować swoje emocje. Moje wydanie książki uzupełnione było o dalsze losy bohaterów.

Cóż więcej można powiedzieć? To ludzie ludziom zgotowali ten los..

Czeka mnie także seans „W ciemności” Agnieszki Holland – film opowiadający historię rodziny Chigerów i innych, żyjących razem ze szczurami w kanałach.

Bartek Dobroch, Przemysław Wilczyński – „Broad Peak. Niebo i piekło”

Czy wraz z tragedią na Broad Peak kończy się w Polsce himalaizm, jaki znaliśmy dotychczas?

Autorzy próbują odpowiedzieć na to pytanie, analizując krok po kroku najważniejsze wydarzenia podczas polskiej wyprawy na Broad Peak w 2013 roku. Przeprowadzają dramatyczne rozmowy ze świadkami wydarzeń, przyjaciółmi tragicznie zmarłych i ich rodzinami. Dokonują wiwisekcji etyki polskiego himalaizmu. Piszą też o granicach pasji, zastanawiają się, czy wspinaczka jest hymnem wolności, czy też raczej najwyższe góry powinniśmy nazywać Himalajami egoizmu?

                     Książka przeczytana w ramach „Książki miesiąca” na Pingerowym Klubie Książki.

279121-352x500Dwa lata po tragicznych wydarzeniach z Broad Peak, które przeżywała cała Polska, a w szczególności środowisko himalaistów i internauci wyżywający się na forach dyskusyjnych, sięgam po książkę opisującą je dokładnie i jestem zaskoczona.

Jestem zaskoczona, że jest to pozycja tak dokładna, rzetelna i nie zanudzająca detalami. Przecież wszyscy wiemy, co tam się stało. Do znudzenia, choć to brutalnie brzmi biorąc pod uwagę śmierć dwóch osób, wałkowano temat, wywiady z wszystkimi osobami związanymi ze sprawą, nabijano oglądalność reportażami i dywagacjami „co by było gdyby”.

A ta lektura jest świeża, rzetelna, bardzo wzruszająca. Do gór mam stosunek osobisty, ale to, w jaki sposób został opisany m.in. Maciej Berbeka wycisnął mi łzy z oczu . Książka ta jest bezstronna, obiektywna i nie oceniająca żadnej z podjętych „na górze” decyzji. Poznajemy każdego z uczestników wyprawy, /najmniej, a prawie wcale, Artura Małka, który nie zgodził się na rozmowę z autorami – Bartkiem Dobrochem i Przemysławem Wilczyńskim/, co doprowadziło ich na szczyt Broad Peaku, ich historię, rozmowy z bliskim, wspomnienia z tego tragicznego dnia.

Nie sposób ocenić postępowania uczestników wyprawy, ale książkę już mogę – jest napisana z rozwagą, pozwala choć trochę zrozumieć ludzi, którzy zginęli spełniając swoje marzenie. Wielkim plusem jest także rzetelne dziennikarstwo autorów, którzy starali się nie żerować na tragedii.

Świetna pozycja dla osób, które chcą poznać szerzej historię polskiego himalaizmu, zagłębić temat niegdysiejszej etyki wspinania się i porównać, czym różniły się wyprawy z lat 80-tych, a te dzisiejsze. Czy ta książka to próba odpowiedzi jaki jest sens himalaizmu? W pewnym sensie tak, ale jesteśmy tylko obserwatorami, którzy siedzą w ciepłym domu i prawdopodobnie nigdy nie będą musieli zmierzyć się z odmrożeniami, hipotermią czy wielkim zmęczeniem, które nie pozwala dalej iść.

„Góry nie znoszą gadulstwa.„

Souad – „Spalona żywcem”

Souad miała siedemnaście lat i była zakochana. W maleńkiej wiosce w Cisjordanii, gdzie mieszkała, kobiety są warte mniej niż zwierzęta domowe. Tam miłość przed ślubem to największa zbrodnia, dlatego szwagier dziewczyny oblał ją benzyną i podpalił. Jednak Souad przeżyła. Przeżyła by zerwać tabu milczenia wobec brutalnej praktyki zbrodni honorowej, i napisać książkę będącą wstrząsającą opowieścią o jej życiu, ale i rozpaczliwym wołaniem o pomoc wszystkim narażonym na śmierć kobietom, ofiarom opacznie rozumianego honoru.

352x500 (19) Książka doskonale pokazująca, jak w krajach arabskich kobiety traktowane są jak niewolnice, gorsze od zwierząt. Poznajemy historię Souad, która za młodzieńczą, naiwną miłość i nieślubną ciążę płaci wysoko cenę – zostaje podpalona przez własnego szwagra, za pozwoleniem rodziców i rodziny. Jej przypadek nie jest odosobniony, ponieważ zbrodnia honorowa jest w jej kraju, Cisjordani, sprawą bardzo ważną – przeżycie przez nią podpalenia było kłopotliwe dla rodziców, którzy obawiali się reakcji wioski. Historie przytaczane przez bohaterkę są tragiczne i trudno uwierzyć, że w dzisiejszym, cywilizowanym świecie istnieją wciąż miejsca, gdzie panują takie przekonania i gdzie zbrodnie rodzinne są na porządku dziennym i nikt się im nie dziwi. Sama książka jest wstrząsająca i otwiera oczy na pewne rzeczy, jednak po samej treści i stylu spodziewałam się więcej.

Diane Ducret – „Kobiety dyktatorów”

Miłość, szaleństwo czy żądza władzy?

Tylko Claretta nie opuściła mężczyzny, który jeszcze niedawno był uwielbiany przez miliony Włochów. Stojąc przed plutonem egzekucyjnym, wyszeptała: „Jesteś zadowolony, że zostałam z tobą do końca?”.

Dla Jiang Quing śmierć męża miała być dopiero początkiem wielkiej kariery – była bardzo bliska przejęcia władzy w komunistycznych Chinach. Wiedziała, że gra o najwyższą stawkę.

Piętnastoletnia Catherine po prostu nie miała wyboru – czuły na kobiece wdzięki dowódca środkowoafrykańskiej armii wypatrzył ją, gdy szła do szkoły. Tytułem cesarzowej cieszyła się tylko przez kilka lat – dopóki zazdrosny małżonek nie oskarżył jej o romans z francuskim prezydentem.

Co łączy te nieprawdopodobne, ale prawdziwe kobiece losy? Niebezpieczna miłość, chwila szaleństwa czy nieokiełznana żądza władzy? Dlaczego pokochały zbrodniarzy i despotów? Jaką odegrały rolę w dziejach najmroczniejszych reżimów XX wieku?

Kobiety dyktatorów to wstrząsające opowieści o niełatwym życiu żon i kochanek Hitlera, Stalina, Mussoliniego, Mao, Lenina, Bokassy, Ceaușescu i Salazara.

352x500 (14) Zachęcająca, ładna okładka i tytuł sugerowały, że w środku znajdę smakowite historie. Rozczarowałam się formą książki, jej językiem i opracowaniem. Można to było zrobić lepiej. Dowiadujemy się ciekawych rzeczy, przekonujemy się, że wspomniani dyktatorzy byli często mężczyznami ulegającymi całkiem ludzkim pragnieniom, ale przedstawione kobiety są całkiem płaskie i bez charakteru. Książka sprzedała się sama, bo temat, mimo wszystko, ciekawy.