James Patterson, Michael Ledwige – „Terror na Manhatttanie”

Nowy Jork terroryzuje seryjny zabójca. Doskonale posługuje się bronią krótką, co chwila zmienia wygląd zewnętrzny, a jego idolem jest Tom Cruise. Sprzedawca w luksusowym sklepie Ralpha Laurena, kierownik sali w klubie 21, stewardesa Air France, bogaty fotograf mody, prawnik, para policjantów… Rośnie lista ofiar zbrodni popełnionych w tych częściach miasta, które przyciągają najbogatszych i najbardziej znanych. W skierowanym do mediów `manifeście misji` morderca podpisujący się `nauczyciel` ostrzega: mieszkańcy metropolii otrzymają lekcję szacunku do drugiego człowieka, a karą za niewłaściwe zachowanie będzie śmierć. Zadanie powstrzymania psychopaty otrzymuje detektyw Michael Bennett – człowiek, który nie tylko wie, jak radzić sobie z dziennikarzami, ale ma doświadczenie w walce z terrorystami. Ma też problemy osobiste: po śmierci żony opiekuje się dziesiątką adoptowanych dzieci, które właśnie dopadła infekcja grypy. Bennett łączy pozornie niepowiązane ze sobą fakty, dostrzega pewne prawidłowości wskazujące na tożsamość zabójcy, organizuje zasadzkę i… Sam wpada w ręce przeciwnika. Okazuje się, że policja podążała fałszywym tropem…

352x500 Opis książki zdradza większość fabuły, ale i tak czytało się ją niesamowicie dobrze – zasługą tego była duża czcionka i krótkie rozdziały. Głównym bohaterem jest policjant wydziału zabójstw, młody wdowiec i ojciec dziesiątki (!) adoptowanych dzieci – Michael Bennett. Przeżywa on ciężki okres – jego dom zamienił się w poligon i szpital w jednym, za sprawą panującego wirusa grypy. Nowy Jork zaatakował także inny wirus – seryjny morderca uderza w różne miejsca, mordując niezwiązane ze sobą osoby. Co mają ze sobą wspólnego sprzedawca w eleganckim sklepie i francuska stewardessa?

Zaskakujące zwroty akcji i oszałamiające tempo to plusy tej powieści. Czytało się ją jak dobrze skonstruowany odcinek CSI – nie było tutaj czasu na nudę i poboczne wątki, wszystko związane stricte ze śledztwem.

Czy jest to jednak dobra pozycja? Niestety nie. Dobra rozrywka na jeden wieczór, ale nie zapadnie w pamięć dłużej, niż zwyczajny odcinek serialu kryminalnego. Nic odkrywczego i przykuwającego na dłużej.

Reklamy

Lew Tołstoj – „Anna Karenina”

Anna Karenina wiedzie dostatnie, stabilne i nieco nudne życie u boku dużo starszego męża. Piękna młoda kobieta spełnia się jako matka, ale nie stroni też od przyjęć, jest uwielbiana na petersburskich salonach.

Spokój znika wraz z pojawieniem się hrabiego Wrońskiego, który wprowadza w życie Anny namiętność, jakiej nigdy nie zaznała. I zniszczenie, którego nie da się cofnąć.

To ponadczasowa powieść o uczuciu, które od początku było skazane na potępienie. Uczuciu, dla którego Anna poświęciła wszystko.

anna-k Stosunek do klasycznej literatury mam ambiwalentny. Bo z jednej strony chcę poznać te wszystkie historie, których nie wypada nie znać, zwłaszcza zaczytując się w książkach odkąd się tę umiejętność nabyło. A z drugiej – żadna jakoś mnie nie porywa, może chwilowo, a już na pewno nie na tyle, bym sięgała po nią co jakiś czas albo określiła ją mianem ulubionej.

Najpierw zaskoczenie – to nie jest romans, to przekrój rosyjskiego społeczeństwa, jej polityki i podłoża historycznego. Opisane są wszystkie stany społeczne, ich zawody. Młode kobiety, starsi mężczyźni, wojskowi, arystokracja, chłopi, bezdzietni, ciężarne, wierni mężowie, niewierne żony. Każdy może się z kimś zidentyfikować.

Historia Kareniny to pretekst, żeby zawrzeć w niej swoje poglądy, nakreślić jakiś przekrój społeczny, obyczajowy, pokazać spektrum postaw moralnych wokół tej historii. A sama historia? Zestawiona z miłością Kitty i Lewina daje nam dwie drogi, którymi możemy podążyć – rzucenia się w wir namiętnej miłości (czy naprawdę miłości?), która prędzej czy później nas spali albo długo dojrzewającej miłości, która wymaga wyrzeczeń, rozwija się powoli, ale gwarantuje bezpieczeństwo i stabilizację.

Trochę razi i bulwersuje ten ostracyzm Anny, podczas gdy Wroński wciąż cieszył się atencją,  chociaż dobrze wiem, żebył wynikiem hipokryzji elit tamtych czasów. Jednakże sama postać Anny nie przypadła mi do gustu – na początku taka silna i zdecydowana, pod wpływem miłości stała się słaba, nieracjonalna. Znowu bohaterka klasycznej powieści mnie denerwowała, chyba zrobię sobie przerwę 🙂.

Wiele rzeczy było zbędnych, jak krytyka ustroju feudalnego. No błagam.. To ostatnia rzecz, jakiej spodziewałam się w klasycznej historii miłosnej!

Każda z postaci jest jednak wyrazista, dobrze zbudowana, odnosi się wrażenie, że ma swój cel w tej historii i odkryjemy go z czasem.

Największą wartością tej książki jest jej doskonały język i panorama życia XIX-wiecznej Rosji. Z pewnością nie jest nią ta historia miłosna, choć muszę przyznać, że Tołstoj był prawdziwym psychologiem i znawcą kobiet.

Cóż, szukam dalej idealnej dla siebie historii miłosnej, chyba nie odnajdę jej jednak w klasyce 🙂

***

Książka przeczytana w ramach „Książki miesiąca” na Pingerowy Klub Książki.

Mamen Sanchez – „Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana”

Atticus Craftsman w każdą podróż zabiera zapas Earl Greya i podręczną biblioteczkę. Również do Madrytu, gdzie ma zamknąć upadające wydawnictwo. Jednak nie spodziewa się, że dynamiczna i niezwykłej urody załoga zrobi wszystko, by ocalić firmę. Po Atticusie ginie wszelki ślad. Śledztwo jest trudne, bo zauroczony detektyw wcale nie chce go zakończyć, a zatracony Atticus wcale nie chce się odnaleźć. Choćby miał zaryzykować nawet wyczerpanie zapasów Earl Greya.

377270-352x500 Kompletnie oczarowana jestem tą książką, uwiedziona angielskim sztywniactwem i hiszpańską namiętnością. A jak się to zaczęło?

Pochodzący z dobrej angielskiej rodziny, Atticus, wybiera się do Hiszpanii na polecenie ojca i jednocześnie swego szefa. Musi zamknąć upadającą gazetę, która nie przynosi im zysków. Atticus jednak nie spodziewa się, że spotka tam pięć kobiet, które są bardzo zdesperowane, by swą pracę zatrzymać i nie dopuszczą do zamknięcia gazety. Po jakimś czasie Atticus znika, a szuka go zauroczony szefową gazety detektyw. Jak to się skończy, co się stało z Anglikiem i czy pięć temperamentnych Hiszpanek maczało w tym palce?

Fani „Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął” z pewnością nie będą zawiedzeni. Ba, będą zachwyceni! Jest to cudowna komedia kryminalna, pełna również gorącego pożądania, groteski, śmiesznych omyłek i akcji. Jeśli chcecie dowiedzieć się dlaczego Anglik uzależniony od Earl Greya grał na gitarze w hiszpańskiej jaskini, kto jest wnuczką Hemingwaya, kto uciekał przed policją na Harleyu, dlaczego Craftsmanowie nazywają swe dzieci imionami bohaterów literackich, jaką rolę odgrywa w tej historii Tolkien i czy angielski dystans pokona hiszpańskie, gorące serca, to koniecznie sięgnijcie po tę pozycję. Dla mnie rewelacja, a jej oryginalny tytuł – La felicidad es un té contigo (który nieudolnie przetłumaczyłam jako „Szczęściem jest herbata z Tobą” lub „Szczęście to herbata z Tobą”) uderza w romantyczną nutę, której tu nie brakuje.

Miss Attitude poleca 🙂