Jeffery Deaver – „Kolekcjoner kości”

Lincoln Rhyme to jeden z najwybitniejszych kryminalistyków na świecie. Od czasu tragicznego wypadku jest sparaliżowany od szyi w dół. Przykuty do łóżka planuje samobójstwo, gdy od swojego dawnego partnera z policji otrzymuje propozycję, której nie może odrzucić…

Kolekcjoner Kości – morderca i porywacz mający obsesję na punkcie starego Nowego Jorku – zostawia wskazówki, które tylko Lincoln Rhyme może odszyfrować. W wyznaczonym czasie, dzielącym od śmierci kolejne ofiary, Lincoln Rhyme i Amelia Sachs – policjantka, która jest jego rękami i nogami – starają się znaleźć miejsca ukrycia porwanych, korzystając ze wskazówek podrzuconych przez Kolekcjonera Kości.

Powoli kryminalistyk zawęża krąg poszukiwań wokół porywacza. Jednak okazuje się, że Kolekcjoner Kości ma swoje plany i zaciska pętlę wokół Lincolna Rhyme’a…

372558-352x500

Książkę przeczytałam jednym tchem lata temu, a w pamięci utrwalił mi się dzięki ekranizacji z Denzelem Washingtonem jako Lincolnem Rhymem i Angeliną Jolie jako Amelią Sachs. Potwierdzeniem tego, że jest to świetna pozycja jest fakt, że przeczytałam ją drugi raz tak, jakbym od nowa odkrywała intrygę i śledziła fascynującą relację, która połączyła sparaliżowanego geniusza kryminalistyki i nieopierzoną policjantkę. Świetną okazją do powtórzenia lektury był terminarz Pingerowego Klubu Książki, bo jest to właśnie piąta pozycja w tym roku, którą czytamy wspólnie.

Historia rozgrywa się w Nowym Jorku zaledwie przez trzy dni. Brutalny szaleniec porywa i morduje mieszkańców tego miasta, zostawiając wszędzie wskazówki, które może rozszyfrować tylko Lincoln Rhyme. Pierwszą ofiarę odkrywa ostatniego dnia patrolowej służby Amelia Sachs, która imponuje Lincolnowi przytomnością umysłu i działaniami na miejscu zbrodni. Zostaje w ten sposób wciągnięta w sprawę trochę wbrew sobie – dociera tam, gdzie genialny kryminalistyk nie może dotrzeć. Podobna przeszłość i charaktery przyciągają ich ku sobie, tworząc subtelne napięcie, które podkręca ich relację. Autor nie przesadza jednak z wątkami pobocznymi i nie rozbudował wątków osobistych bohaterów, skupiając się na szalonym tempie śledztwa.

To, co zwróciło moją uwagę, to obszerna wiedza z dziedziny kryminalistyki, którą przekazuje nam Deaver w przystępny sposób. Jest tutaj opis technik oraz akcesoriów, którymi posługują się śledczy, odkrywamy razem z nimi kolejne wskazówki, które pozostawił morderca i czujemy się tak, jakbyśmy tam byli i razem z Amelią wskakiwali do tunelu, by zdążyć z pomocą. Powieść nie jest jednak brutalna, nie ma w tej pozycji opisów morderczych praktyk, a jedynie bardzo głęboka psychologia postaci, co ekscytuje i wciąga w ten sposób, który nie pozwoli nam oderwać się od pozycji, dopóki nie dowiemy się, jak skończy się ta gra.

Kolekcjoner Kości przyjrzał się jej wystającemu obojczykowi. Podczas gdy inni mężczyźni patrzyliby na jej piersi, on wpatrywał się w mostek z odchodzącymi od niego – jak kończyny pająka – żebrami.
– Co robisz? – zapytała, wciąż oszołomiona po uderzeniu w głowę.
Kolekcjoner przyjrzał się jej uważnie, ale nie zwrócił uwagi, że jest młodą anorektyczką; że ma zbyt szeroki nos i zbyt pełne usta oraz skórę o barwie brudnego piasku. Pod tymi niedoskonałościami widział nieskończone piękno szkieletu. 
Dotknął jej skroni, lekko przycisnął. Nie pozwól, aby była złamana. Proszę…

Podobało mi się nawiązywanie do starej historii Nowego Jorku, wracanie do starych ulic i dzielnic. Tytułowy Kolekcjoner kości fascynuje i inspiruje się historią dawnego nowojorskiego mordercy, Jamesa Schneidera, co sprawia, że historia współczesna miesza mu się z obrazem starego miasta, miewa halucynacje i używa starych wyrażeń (policjanci to konstable, auto to powóz).

Myślę, że nie będzie przesadą, jeśli stwierdzę, że to jeden z najlepszych thrillerów, jakie w życiu przeczytałam, a przeczytałam ich dużo. Ba! Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że to jeden z najlepszych thrillerów, jakie powstały. Mamy tutaj wszystko, co pozwala mi wywyższać tak tę książkę – nie ma długich i nudnych opisów śledztwa, niepotrzebnego i rozbijającego fabułę wątku miłosnego, wszystko jest spójne, a każda wskazówka prowadzi nas do następnego etapu śledztwa. Narracja jest płynna, a historia przemyślana i zgłębiona do cna. Według mnie powieść jest napisana w sposób spektakularny, a i  ekranizacja niczym jej nie ustępuje.

Denzel Washington w roli Lincolna Rhyme’a jest przekonujący – rozżalony, upierdliwy i piekielnie inteligentny. Trailer filmu to stara szkoła trailerów i z pewnością film także sobie odświeżę.

Moja ocena: 9/10

Nowa odsłona Pingerowego Klubu Książki

…, czyli kolejnego bloga z recenzjami, który jest jednak niezwykły, bo prowadzony przeze mnie i Lolantę, o!

Pingerowy Klub Książki powstał 2.5 roku temu na platformie pinger.pl . Różne powody skłoniły nas do przeprowadzki, a głównie wieczne problemy techniczne, mało funkcji, brak odzewu. Postanowiłyśmy przenieść się na wordpress, bo obie posiadamy tutaj blogi, ja dopiero od niedawna, ale Lolanta jest moim guru i prowadzi mnie czasem za rączkę 🙂

Praca nad Klubem sprawia nam wiele frajdy i nie chciałyśmy z niej rezygnować, dlatego będzie nam bardzo miło, jeśli będziecie nas czytać, podglądać, lajkować, wybierać z nami książki i włączać się do dyskusji.

Obecnie mamy terminarz rozplanowany aż do września, co opisane jest w tej notce -> https://pingerowyklubksiazki.wordpress.com/2015/03/24/terminarz-na-rok-2015/ 

W kolejce m.in.: Lew Tołstoj, Margaret Mitchell czy Haruki Murakami.

Zapraszamy również na naszego facebooka, gdzie będziemy w miarę możliwości aktualizować sprawy związane z blogiem -> https://www.facebook.com/pingerowyklubksiazki?ref=bookmarks

Gillian Flynn – „Ostre przedmioty”

Reading Challenge 2015 – A popular author’s first book – Gillian Flynn „Sharp objects”

Camille Preaker po krótkim pobycie w klinice psychiatrycznej wraca do pracy reporterki w „Daily Post” i otrzymuje zlecenie na artykuł o tajemniczych zabójstwach dwóch małych dziewczynek w jej rodzinnym miasteczku.

Z niechęcią wraca do wspaniałej wiktoriańskiej rezydencji, w której się wychowała, gdzie zaczyna ją prześladować wspomnienie tragedii z dzieciństwa. Stara się odkryć prawdę o brutalnych zbrodniach. Wszystkie tropy prowadzą jednak w ślepą uliczkę i zmuszają Camille do rozwikłania zagadki własnej przeszłości, której musi stawić czoło.

ostre-przedmioty-b-iext27917640 Przygodę z Gillian Flynn rozpoczęłam na odwrót – od jej najnowszej pozycji, czyli „Zaginionej dziewczyny”, przez „Mroczny zakątek”, aż do jej debiutu, czyli „Ostrych przedmiotów”. Gdyby nie wcześniejsze zetknięcie się z tą świetną autorką, to z pewnością przekonałaby mnie rekomendacja Harlana Cobena, który nazwał tę książkę „dowcipnym, eleganckim i fascynującym debiutem”, a samą autorkę „prawdziwym objawieniem”. Czy potrzeba czegoś więcej? Tylko dobrze podanej, porządnej historii z dreszczykiem. W tej pozycji to znajdziemy. 

Camille Preaker, dziennikarka chicagowskiej gazety, wraca do rodzinnego miasta, aby napisać artykuł o dwóch zamordowanych dziewczynkach. Ring a bell? Skojarzenie nasunęło się samo, czyli Alicja Tabor z „Ciemno, prawie noc”. Jeśli dodamy do tego fakt, że dziennikarka musi zmierzyć się z wydarzeniami z przeszłości, między innymi ze śmiercią siostry, to podobieństwo wydaje nam się naprawdę spore. Ale na tym ono się kończy. 

Camille ma za sobą pobyt w klinice psychiatrycznej, do której trafiła po wieloletnim okaleczeniu swojego ciała. Praktycznie całe pokryte jest bliznami, wyrytymi napisami, które sygnalizowały jej uczucia i i myśli w krytycznym momencie. 

Bo ja lubię się okaleczać. Tnę się, chlastam, wyrzynam, szatkuję, robię sobie sznyty. Jestem bardzo osobliwym przypadkiem. Mam w tym swój cel. Moja skóra krzyczy. Jest pokryta słowami – kucharz, ciastko, kiciuś, loczki – jak gdyby jakiś wyposażony w nóż amator uczył się pisać na moim ciele. Czasami, ale tylko czasami, się śmieję. Wychodząc z kąpieli, dostrzegam kątem oka wyryte na swej nodze słowo lalunia. Naciągam sweter i na nadgarstku widzę szkodliwy. Po co te słowa? Kilka koncepcji przyniosły tysiące godzin terapii z dobrymi specjalistami. To przeważnie kobiety, które działają w zgodzie z teoriami rodem z elementarza, opartymi na różnicach między szparką i ogonkiem. Albo nie ukrywają negatywnego nastawienia. Na swej skórze mam wyrytych jedenaście synonimów niepokoju. Pewność mam tylko co do jednego – że wtedy niezwykle ważne było, bym widziała na sobie te litery, a nawet nie tyle widziała, ile czuła. Na moim lewym biodrze płonie wyraz halka.

Szybko dowiadujemy się więc od czego pochodzi tytuł „Ostre przedmioty” – od rzeczy, którymi bohaterka się cięła i których szukała, gdy znajdowała się w nerwowej i napiętej sytuacji. A powrót do wiktoriańskiej, surowej rezydencji w Wind Gap i matki, chłodnej, wręcz nienawistnej kobiety, nie wpływał dobrze na kruchą i wrażliwą istotę, jaką była Camille. Dlaczego więc tam wróciła, dlaczego nie uciekła, skoro wiedziała, że z powrotu nie wyniknie nic dobrego? Chciała udowodnić sobie oraz szefowi, że dziewczyna, która się tnie, także potrafi poważnie zająć się tematem. 

Nie trzeba być psychologiem, żeby stwierdzić, że zaburzenia Camille są wynikiem traumatycznych wydarzeń z dzieciństwa oraz złymi stosunkami z matką, która nie poświęcała jej uwagi, a faworyzowała jej dwie młodsze siostry. Po śmierci jednej z nich jej uwaga skupia się na 13-letniej Ammy.

Przez pewien czas tłumaczyłam sobie, że dystans Adory to postawa obronna, jaką przybrała po śmierci Marian. Ale tak naprawdę myślę, że ona zawsze miała z dziećmi więcej problemów, niż kiedykolwiek była w stanie znieść. Sądzę, że w rzeczywistości ich nienawidzi. Wciąż powraca do mnie, nawet teraz, to uczucie zazdrości, to oburzenie. Z jednej strony przypuszczalnie podobało się jej to, że ma córkę. Założę się, że kiedy była dziewczynką, marzyła o tym, że kiedyś zostanie matką, będzie rozpieszczać swoje dziecko i wylizywać je tak, jak kot chłepce mleko. Z taką właśnie żarłocznością podchodzi do dzieci. Osacza je. Na pokaz nawet ja byłam jej ukochanym dzieckiem. Kiedy minął okres jej żałoby po Marian, paradowała ze mną po mieście, uśmiechała się i żartowała, a nawet łaskotała mnie, rozmawiając z ludźmi na chodniku. Jednak po powrocie do domu znikała w swoim pokoju, jak niedokończone zdanie, a ja siedziałam na korytarzu, z twarzą przyciśniętą do jej drzwi, i rozpamiętywałam cały dzień, zastanawiając się, czym mogłam ją urazić. 

Ammy jest słodka i dziecinna. Ale tylko dla mamy – poza domem twardą ręką rządzi szkołą i swoimi przyjaciółkami, jest wulgarna i nie obcy jest jej seks i narkotyki. Ammy jest sprytna albo zaburzona, tak jak jej siostra i matka. Jej postać jest lekceważąca, przesadzona. Kokietuje i manipuluje rodzicami, pragnie uwagi i jest zazdrosna o tą, jaką poświęca się zmarłym dziewczynkom i jej siostrze.

W szyderstwie Ammy wyczułam powiew desperacji i niewinności. Jak wtedy, gdy skarżyła się przy śniadaniu: „Szkoda, że to nie ja zostałam zamordowana”. Amma nie życzyła sobie, aby komukolwiek poświęcać więcej uwagi niż jej. A na pewno nie dziewczynkom, które nie mogły jej dorównać, kiedy jeszcze żyły.

Autorka powoli odkrywa karty, nie toczy się typowe śledztwo. Powieść nie przypomina typowego thrillera, a raczej powieść kryminalną połączoną z thrillerem psychologicznym. Postacie drugoplanowe są albo wyraziste albo tak mdłe, że zastanawiamy się, co mają wnosić do historii. Jest zagadka z przeszłości, jest rozwiązanie morderstw, wulgaryzmy i szybka lektura – coś, czego potrzebowałam po klasyce. Rozwiązanie zagadki było jednak zbyt proste, spodziewałam się, że zabójcą okaże się pozornie bezpłciowy statysta, ale okazało się, że historia nie była aż tak zagmatwana. Nie zmienia to faktu, że to kawał dobrej historii, która trafiła do mnie bardziej, niż „Mroczny zakątek”.

Jane Austen – „Rozważna i romantyczna”

Reading Book Challenge 2015 – A book by an author you’ve never read before – Jane Austen „Sense and Sensibility” 

Po śmierci męża pani Dashwood wraz z dziećmi opuściła ukochany dom i zamieszkała w posiadłości Barton. Dwie z jej córek – panny na wydaniu – choć różne pod względem charakterów, tak samo szukają szczęścia i miłości. Uczuciowa, impulsywna Marianna marzy o mężczyźnie szarmanckim, wrażliwym, lubiącym te same lektury co ona. Łagodna i rozważna Eleonora odda serce jedynie człowiekowi spokojnemu i odpowiedzialnemu. Niestety świat, którym – zamiast prawdziwych uczuć – rządzi pozycja społeczna i pieniądz, może boleśnie rozczarować te pełne uroku, ufne kobiety… 

86469748b04926e4f3bb9c4c9d69c090e41a

 Za lekturę tej klasycznej powieści zabrałam się tuż po przeczytaniu „Przeminęło z wiatrem”, które było pozycją w Pingerowym Klubie Książki, (jej recenzja pojawi się dopiero 18.04). Rozochocona klasyką, której jeszcze nie poznałam, wzięłam z biblioteki na chybił-trafił pozycję Jane Austen. Och, jakże żałuję, że nie zaczęłam od „Dumy i uprzedzenia”! Może wtedy trochę bardziej rozumiałabym uwielbienie do tej pisarki i sama stała się „ofiarą” jej romansów.

Pan Dashwood umiera i zostawia na tym padole łez swoją małżonkę i trzy córki – młodziutką Małgorzatę, romantyczną Mariannę i rozważną Eleonorę. Pieczę nad nimi powinien sprawować jego najstarszy syn, ale okazuje się pazernym sukinkotem, którego bardziej interesują własne sprawy finansowe, niż faktyczna opieka nad siostrami i wdową po ojcu. Nie chcąc mieszkać u nieprzychylnego pasierba i jego żony, pani Dashwood wyprowadza się z córkami do domu na wsi, którego wynajem zaoferował jej daleki krewny. Tam dwie z nich, Eleonora i Marianna, poznają gorzki smak pierwszej miłości.

Eleonora, starsza z sióstr, jest rozsądna, rozważna, ale trochę także romantyczna. Zazwyczaj trzeźwo myśląca i powściągliwa w swych uczuciach, podejrzewana również o ich brak i oschłość, jest także oczywiście dobra i posiadająca złote serce. Równie dobra i szczera jest jej młodsza siostra, Marianna. Ta z sióstr wykazuje się jednak dużo większym ekstrawertyzmem, skłonnością do melodramatyzmu i wybuchem płaczu w każdych sytuacjach innych niż zwykłe czytanie, szydełkowanie, czy spacer. Siostry były dla siebie oparciem i jedna równoważyła cechy drugiej, natomiast ta druga podkręcała jej otwartość i ekstrawertyzm. Przyznam, że z pierwszą z nich utożsamiłam się szybciej i to jej kibicowałam w trakcie lektury. Nie były one jedynymi bohaterkami, które pozwalały pani Austen na szczyptę moralizatorstwa – pojawiała się porzucona przez absztyfikanta Marianny Eliza, płytka i egzaltowana Lucy, zgryźliwa Anna, wiecznie śmiejąca się Charlotte, dobrotliwa pani Jennings, obiekt westchnień pan Willoughby, milkliwy Brandon, ciekawi bracia Ferras.

Książka nie jest jednak tylko zapisem perypetii miłosnych dwóch sióstr, to także doskonały obraz angielskiej wsi sprzed dwustu lat, poślednia krytyka ówczesnych stosunków społecznych, polegających głównie na pozyskiwaniu znajomości pozwalających na znaczące podniesienie statusu. W pozycji tej znajdziemy również opis nienagannych manier, trochę staroświeckiego języka, świat honoru i zasad.

Wydarzeń w tej książce jest niewiele, a i ja przez cały czas zastanawiałam się, czy nie jestem zbyt rozważna do tej lektury, bo choć potrafię docenić wszystkie jej walory, to z pewnością wiele czasu minie, zanim sięgnę po „Dumę i uprzedzenie”, którą planuję od dawna. Zakończenie było bardzo banalne, typowy happy end. Miało to jednak swój urok, w końcu zabrałam się za lekturę klasycznego romansu, nie mógł się on skończyć inaczej. Rozważna, czy romantyczna? Nie drżałam z podniecenia, nie zatopiłam się całkowicie w świecie angielskiej wsi, więc jednak skłaniam się ku rozwadze.

Joyce Maynard – „Długi, wrześniowy weekend”

Miasteczko Holton Mills w amerykańskim stanie New Hampshire. Nadchodzi koniec lata i wakacji. Zbliża się upalny długi weekend z okazji Święta Pracy. 13-letni samotnik Henry spędza czas głównie na oglądaniu telewizji, czytaniu i fantazjach. Jego jedynym towarzystwem jest rozedrgana emocjonalnie, od lat rozwiedziona z jego ojcem matka. Nagle we czwartek przed świątecznym weekendem, podczas banalnej wizyty w supermarkecie, wszystko zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni: pewien tajemniczy ranny mężczyzna prosi Henry’ego o udzielenie mu pomocy. Pięć kolejnych dni będzie w życiu Henry’ego największą lekcją, jaką może dać życie; chłopiec pozna dojmujący ból zazdrości i konsekwencje zdrady, zrozumie, że dobro tych, których kochamy, jest ważniejsze od naszego własnego – oraz że na prawdziwą miłość warto zaczekać.

joyce-maynard-dlugi-wrzesniowy-weekend-labor-day-cover-okladka Czwarta powieść w tym roku przeczytana w ramach Pingerowego Klubu Książki, który prowadzę razem z Lolantą. Książka ta wygrała w kategorii Literatura piękna.


Powieść udowadniająca, że jedna chwila i przypadkowe spotkanie może zmienić życie wielu osób. Tak było w przypadku Adele i jej syna Franka, gdy wybrali się na zwyczajne zakupy do marketu. Małe amerykańskie miasteczko, dni poprzedzające długi, wrześniowy weekend z okazji Święta Pracy. 13-letni Henry jest nieśmiałym, zdystansowanym i wyobcowanym chłopcem, który zaczyna intensywnie dojrzewać. Mieszka z matką, Adele, która po rozwodzie z jego ojcem, wielu poronieniach i urodzenia martwego dziecka, popada w depresję i swoje wychodzenie z domu ogranicza do niezbędnego minimum, nawet pracę wykonując przez telefon, siedząc w kuchni.

Po tym poranku wiedziała, że musi skończyć z wychodzeniem na świat. Nie chciała już więcej kochać się ze swoim mężem. Nie chciała rodzić kolejnych martwych dzieci. Nie zależało jej nawet na tańcu. Jedynym bezpiecznym miejscem był dom.”

W markecie spotykają tajemniczego mężczyznę, który przedstawia im się i prosi o pomoc. Adele z synem udzielają schronienia i pomocy zbiegłemu więźniowi, którego intensywnie poszukuje policja i telewizja. 5 dni, jakie spędzają z Frankiem, to zaskakujące i najszczęśliwsze dni ich życia, które niosą ze sobą życiowe lekcje. Frank ukazuje im świat na nowo, zmienia ich życie. Jego pojawienie się sprawiło, że młody Henry przestał być odpowiedzialny za szczęście matki, a nowo odkryty seks był mimowolnym sposobem na uwięzienie Franka przy Adele. Dowodem na to, że rodzina ta nie funkcjonowała do tej pory najlepiej był fakt, że przez cały ten okres nie sprawdzili nawet, za co odsiadywał karę ich nowy przyjaciel. Czuli wobec niego lojalność i czekali, aż sam im to opowie.

Uczucia Henry’ego zaczynają się jednak zmieniać, między innymi pod wpływem nowej koleżanki, która uświadamia mu kilka spraw, które prowadzą do dosyć przewidywalnego końca.

Powieść została sfilmowana, w roli Adele wystąpiła Kate Winslet, a Franka – Josh Brolin.