Kathleen Grissom – „Dom służących”

„Dom służących” w pasjonujący sposób łączy powieść historyczną z elementami obyczajowymi, kreśląc fascynującą historię pełną tajemnic i emocji, która z pewnością trafi w gusta tych czytelników, którym podobały się „Służące”.

193880-352x500 Dosłownie wszystko przemawiało za tym, że pokocham tę książkę – jest umiejscowiona na amerykańskim Południu, została jednym z największych bestsellerów New York Timesa i zostanie zekranizowana, a jeden z recenzentów określił ją jako połączenie „Służących” z „Przeminęło z wiatrem”.

Czy sprostała moim oczekiwaniom? Tak, a najlepiej niech świadczy o tym fakt, że ponad 400 stron przeczytałam w ciągu jednego dnia, ignorując życie poza nią.

Wiriginia, rok 1790, kapitan Pyke przywozi ze swojej podróży dziewczynkę, która została osierocona na statku płynącym z Irlandii. Zabiera ją na swoją plantację tytoniu, gdzie przekazuje na wychowanie do domu swoich niewolników. Mała Lavinia rośnie pod okiem Belle, nieślubnej córki kapitana, i całej rzeszy barwnych i ciepłych postaci, którym przewodzi Mama Mae.

Opowieść prowadzi nas z punktu widzenia dwóch osób, jest to narracja pierwszoosobowa Lavinii i w mniejszej części Belle. Zaczyna się od prologu, który nie pozostawia nam złudzeń, że ta historia skończy się dobrze – ciało czarnoskórego niewolnika zawiśnie na wielkim drzewie, a kolor chustki pozwoli nam uwierzyć, kogo spotka tak okrutny los. A niesprawiedliwe traktowanie i okrucieństwo, które odmalowa Grissom jest tak realistyczne, że czujemy się, jakbyśmy czytali pamiętniki prawdziwych osób. Obfituje ona w sceny, które sprawiają ból i które wzruszają (już pierwsze rozdziały opisują jak Lavinia przypomina sobie śmierć rodziców i ta scena, przepraszam za banał, ale łamie serce).

Postacie są doskonale zarysowane, zwłaszcza postać głównej bohaterki, która przez całe życie stawiała czoła konfliktowi rasowemu – ze względu na kolor skóry należała do białych, ale jej rodziną byli czarni. Bardzo dobrze ukazane jest też to, że niewolnictwo nie dotyczyło tylko jej rodziny, ona także była uwikłana i zanim znalazła wyjście z sytuacji zagrażającej życiu im wszystkim, wiele osób musiało się poświęcić, a i ona sama zmarnowała wiele lat w malignie i letargu.

Mamy w tej książce codzienność białych panów i ich czarnych niewolników, miłość, lojalność, uwikłanie i tajemnice rodzinne, a wreszcie wiele wynaturzeń, które prowadzą do wielkiej tragedii. Dla mnie była jedną z najbardziej emocjonujących i wzruszających pozycji.

4 myśli w temacie “Kathleen Grissom – „Dom służących””

  1. 400 stron w jeden dzień to nie lada wyczyn 🙂 Widze, ze od nowego roku wróciłaś do formy 🙂
    Książka brzmi interesująco, wiec już dodaje do listy oczekujących 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s